Siedzę sobie w domu, normalny spokojny wieczór. Nagle za oknem zauważyłem charakterystyczne miganie koguta - wyglądam jak typowa ciekawska baba blokowa - widzę 2 zastępy krakowskiej straży pożarnej. Faceci ubierają butle z tlenem, maski i wchodzą do klatki w bloku, który zamieszkuję - coś nie jest dobrze. Wychodzę na klatkę - ciemno i pusto. Pierwsza myśl - przespałem ewakuację :-) Schodzę klatką na dół, im niżej tym więcej gryzącego dymu. Przed blokiem małe zbiorowisko sąsiadów z niższych pięter, których zapach wygonił z domu. Okazuje się, że stara instalacja elektryczna sfajczyła skrzynkę a skrzynka zapaliła stos starych gazet, który na niej leżał. Na chuj ktoś kładzie stare gazety na skrzynkę elektryczną to nie mam pojęcia. Ale co tam....
Ogromne było moje zaskoczenie jak jeden ze strażaków wychodzących z piwnicy po ugaszeniu skrzyneczki, zatrzymuje się, podchodzi do mnie i zagaduje, że mnie zna i podaje podstawówkę i liceum do którego chodziłem!
Świat jest mały, znajomy z LO rok młodszy ode mnie. Szczena mi lekko opadła bo go nie poznałem. Pewnie dlatego, że był w strażackim hełmie ;-)
Świat jest pełen niespodzianek! :P
czwartek, 2 sierpnia 2007
sobota, 14 lipca 2007
sobota, 7 lipca 2007
Politczynie - atrakcyjność inwestycyjna Polski...
Cytując za wikinews.org "Polska to siódmy na świecie najbardziej atrakcyjny region inwestycyjny".
Dobrze, że dodali, że tylko dzięki tanim pracownikom :-)
No i taka jest przykra prawda, wystarczy porozmawiać z mieszkańcami Wrocławia, sprawdzić jakie tam są pensje i przestać wierzyć w cud i dobrobyt. Ok w Polsce mamy Laboratorium IBM'a, Googli, Siemens Development Center (to z dużych marek), coś ma ABB i jeszcze kilka innych, ale to i tak ginie w morzu firm poszukujących taniej siły roboczej. Więc trzeba przestać się łudzić i mydlić sobie oczy, że jest inaczej.
Reasumując...
Nie jest źle, było dużo gorzej, idziemy do przodu, ale tzw. Zachód to może dogonimy, ale za kilkadziesiąt lat. :-) Myślę, że generalny kierunek mamy dobry, stare komuszki powoli idą w piach, Moherowe Berety siedzą cicho, Kwaśniewski na szczęście nie może być juz prezydentem, Wałęsa skupia się na organizacji imienim - jest dobrze.
Teraz tylko rozwiązać w cholere ZUS bezczelnych pożeraczy cudzych pieniędzy, zreformować(a raczej SPRYWATYZOWAĆ) służbę zdrowia(m.in. kasy fiskalne to konieczność), zamknąc w cholere KRUS, przestać lizać dupę górnikom (jak rzucają kamieniami w policję przy okazji strajków i kolejnych rządań - zamknąć w cholerę, sądzić karać). Może kiedyś będzie względnie normalnie :-)
Tylko komu się chce na to czekać?!
Dobrze, że dodali, że tylko dzięki tanim pracownikom :-)
No i taka jest przykra prawda, wystarczy porozmawiać z mieszkańcami Wrocławia, sprawdzić jakie tam są pensje i przestać wierzyć w cud i dobrobyt. Ok w Polsce mamy Laboratorium IBM'a, Googli, Siemens Development Center (to z dużych marek), coś ma ABB i jeszcze kilka innych, ale to i tak ginie w morzu firm poszukujących taniej siły roboczej. Więc trzeba przestać się łudzić i mydlić sobie oczy, że jest inaczej.
Reasumując...
Nie jest źle, było dużo gorzej, idziemy do przodu, ale tzw. Zachód to może dogonimy, ale za kilkadziesiąt lat. :-) Myślę, że generalny kierunek mamy dobry, stare komuszki powoli idą w piach, Moherowe Berety siedzą cicho, Kwaśniewski na szczęście nie może być juz prezydentem, Wałęsa skupia się na organizacji imienim - jest dobrze.
Teraz tylko rozwiązać w cholere ZUS bezczelnych pożeraczy cudzych pieniędzy, zreformować(a raczej SPRYWATYZOWAĆ) służbę zdrowia(m.in. kasy fiskalne to konieczność), zamknąc w cholere KRUS, przestać lizać dupę górnikom (jak rzucają kamieniami w policję przy okazji strajków i kolejnych rządań - zamknąć w cholerę, sądzić karać). Może kiedyś będzie względnie normalnie :-)
Tylko komu się chce na to czekać?!
niedziela, 1 lipca 2007
Apple' store in Big Apple ;-)
Pozostając w temacie firmy Apple...
Widzieliście zdjęcia ich nowojorskiego sklepu na 5th Ave.?
Polecam zobaczyć tu oraz świetną panoramę kolejki po iPhone'a przed tymże sklepem.
Widzieliście zdjęcia ich nowojorskiego sklepu na 5th Ave.?
Polecam zobaczyć tu oraz świetną panoramę kolejki po iPhone'a przed tymże sklepem.
Komórkowe plany taryfowe AT&T dla iPhone'a
W związku z całym szałem w USA dotyczącym Apple iPhone usłyszałem jedną informację (na stronach CBS news) - AT&T ma wyłączność jako operator komórkowy oferujący iPhone'a. Grunt to dobra umowa i business się kręci :-)
Przeglądając strony Appla zainteresowany tym tematem trafiłem na fajny artykuł
http://www.apple.com/iphone/pr/20070626plans.html, z zestawieniem możliwych abonamentów AT&T właśnie specjalnie dla iPhone'a.
Ludziki w USA trochę lepsze oferty operatorów komórkowych mają niż my tu w nadwiślańskim kraju ;-)
Przeglądając strony Appla zainteresowany tym tematem trafiłem na fajny artykuł
http://www.apple.com/iphone/pr/20070626plans.html, z zestawieniem możliwych abonamentów AT&T właśnie specjalnie dla iPhone'a.
Ludziki w USA trochę lepsze oferty operatorów komórkowych mają niż my tu w nadwiślańskim kraju ;-)
piątek, 11 maja 2007
Rome Trip - styl jazdy
Włosi to bardzo ciekawy naród. Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy na lotnisku Fiumicino (Leonardo da Vinci Airport) jest praktyczna nieznajomość przez obsługę języka angielskiego.
Albo poprostu ja takich spotykałem ;-)
Podobnie taksówkarz - dotarły do niego tylko informacje przekazywane językiem migowym. :P
Następnym lekkim szokiem jest styl jazdy Włochów. Taksówkach jechał autostradą z lotniska (3 pasy w każdą stronę) około 130 - 180 km/h trzymając kierownicę jedną reką i leniwie rozglądając się na wszystkie strony.
Wyprzedzanie po prawej stronie przy takiej prędkości także tu nikogo nie dziwi. Czułem się trochę niepewnie jak przy prędkości znacznie przekraczającej 100 km/h odległość taksówki od następnego samochodu przed naszą taksówką wynosiła tak na oko 2 metry.
Nikogo też nie powinna dziwić ogromna ilość wyobijanych samochodów. Przy stylu jazdy włochów to coś normalnego.
W maksymalnie zatłoczonym Rzymie fajnie wygląda włączanie się pojazdów do ruchu z drogi podporządkowanej. Głowny strumień jedzie z jakąs tam stałą predkością i praktycznie bez marginesu bezpieczeństwa między samochodami z przodu i z tyłu, a ci z bocznych uliczek czekają na jakąś lukę, która umożliwi wepchanie się.
Jak są na tyle sprytni, że wjadą do głównego strumienia to ich szczęście. Wszystko odbywa się jakoś tak naturalnie, bez nerwów :-)
Albo poprostu ja takich spotykałem ;-)
Podobnie taksówkarz - dotarły do niego tylko informacje przekazywane językiem migowym. :P
Następnym lekkim szokiem jest styl jazdy Włochów. Taksówkach jechał autostradą z lotniska (3 pasy w każdą stronę) około 130 - 180 km/h trzymając kierownicę jedną reką i leniwie rozglądając się na wszystkie strony.
Wyprzedzanie po prawej stronie przy takiej prędkości także tu nikogo nie dziwi. Czułem się trochę niepewnie jak przy prędkości znacznie przekraczającej 100 km/h odległość taksówki od następnego samochodu przed naszą taksówką wynosiła tak na oko 2 metry.
Nikogo też nie powinna dziwić ogromna ilość wyobijanych samochodów. Przy stylu jazdy włochów to coś normalnego.
W maksymalnie zatłoczonym Rzymie fajnie wygląda włączanie się pojazdów do ruchu z drogi podporządkowanej. Głowny strumień jedzie z jakąs tam stałą predkością i praktycznie bez marginesu bezpieczeństwa między samochodami z przodu i z tyłu, a ci z bocznych uliczek czekają na jakąś lukę, która umożliwi wepchanie się.
Jak są na tyle sprytni, że wjadą do głównego strumienia to ich szczęście. Wszystko odbywa się jakoś tak naturalnie, bez nerwów :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
